ambiwalencja.pl

czas na zmiany?

Serial

My, dzieci z dworca ZOO (Wir Kinder vom Bahnhof Zoo) – serial

My, dzieci z dworca ZOO to tytuł jednej z najgłośniejszych książek o tematyce narkotykowej. „Szokująca relacja piętnastoletniej narkomanki z Berlina Zachodniego” to tekst z okładki, który nie jest wyłącznie promocją, ale też prawdą, odnośnie zawartości. Historia Christiane F. dzięki tej lekturze znana jest szerokiemu gronu. Opowieść spisana w latach 80. poruszyła mnóstwo osób. Dla mnie także była bardzo znaczącą historią i choć minęło już wiele lat, nadal pozostaje w moim umyśle.

Ale dziś nie będę pisać o książce. Nie będę też pisać o filmie z 1981. Dziś o serialu, bardzo świeżym, bo z 2021 roku. Jednosezonowy. Ośmioodcinkowy. Krótki. Szybki. Niestety nie spełniający moich oczekiwań.

Jak wiadomo, trudno zrobić film czy serial, przebijający książkowy pierwowzór. Wydaje się to wręcz niemożliwe. Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z „TAKĄ” książką. Dlatego też nie będę porównywać. Nie będę też uwypuklać licznych zmian (choć usunięcie i podmienienie postaci Detlefa było dla mnie olbrzymim zawodem). Dziś skupmy się po prostu na serialu.

Używając jednozdaniowego określenia tej produkcji, można by powiedzieć po prostu: „nie spełniła moich oczekiwań!” A jakie to były oczekiwania? Spodziewanie się adekwatnej adaptacji książki jest zbyt wygórowane – to już wiemy. Ale oczekiwanie minimum odczuć, które towarzyszą nam przy czytaniu, jest jak najbardziej realistycznym wymaganiem.

Serial ma jedną wielką wadę. W moim odczuciu gloryfikuje narkotyki. Oglądając, ciężko było mi dostrzec cierpienie bohaterów. Owszem, było i to spore, ale twórcy szybko o nim zapominali, podobnie zresztą jak aktorzy, którzy szybko zmieniali scenerię, wyskakiwali na imprezy, odurzali się. Temat znikał. Zamiast tego pojawiało się ćpanie, które przedstawione było bardzo tendencyjnie, jako coś wyłącznie dobrego. Nawet śmierć wyglądała tu w sposób zachęcający, przyjemny, pociągający. Wiadomo, że wszystko ma dwie strony, tutaj pokazana była przede wszystkim ta jedna.

Berliński dworzec, wyglądał bardziej zachęcająco niż nie jedna toaleta (nie tylko publiczna). Próby zdobycia kolejnej działki, prostytucja, heroina – jest wszystko co w tej produkcji być powinno, ale podane w sposób delikatny, cukierkowy, ugrzeczniony. Nawet scena „domowego detoksu” zdaje się być sielanką, dobrą zabawą dla pozornie cierpiących bohaterów, którzy później chwalą się, że to nic takiego, że spokojnie mogliby to powtórzyć.

Gdzie ta druga strona? Gdzie ten ból, cierpienie? Gdzie ukryte zostały te nieprzyjemne emocje? Gdzie skrywają się minusy nałogu? Gdzie są straty spowodowane uzależnieniem? Schowały się. Zostały ukryte pod tą „dobrą stroną”, zasłonięte dobrą zabawą.

Młodzi, zdolni aktorzy z powodzeniem pokazują nam przede wszystkim tę lepszą stronę. I nie powiem, całkiem dobrze się to ogląda. Krótki, bardzo przyjemny serial. No właśnie, „przyjemny”. Myślę, że to jest kluczowe słowo. My, dzieci z dworca ZOO to z założenia dramat, nie powinien być przyjemny. Nie uważam też, by powinien być wyłącznie nieprzyjemny, bo pokazywanie samych ciemnych stron też do dobrych strategii nie należy.

Brakuje mi tu środka. Brakuje mi złapania równowagi między wadami i zaletami, stratami i zyskami wynikającymi z życia, jakie prowadzą bohaterowie serialu.

Grze aktorskiej nie mam nic do zarzucenia. Scenografia piękna, choć też przejaskrawiona. Surrealistyczne wstawki, przywodzące na myśl inne filmy przepełnione dragami są ładne, widowiskowe. Ale w moim odczuciu, to nie powinna być produkcja ładna i widowiskowa, tylko prawdziwa. Tu tej prawdziwości brak. Za mało destrukcji, za mało cierpienia – choć są, to wytłumione. Zbyt jednostronnie, jednokierunkowo, stronniczo.

Jeśli oderwiemy się myślami od książki, podejdziemy do produkcji bez oczekiwań, jest szansa, że nam się spodoba, że będziemy się dobrze bawić podczas seansu. I ta „dobra zabawa” wydaje mi się być bardzo zgubna i bardzo szkodliwa. Obrazów gloryfikujących ćpanie jest całe mnóstwo, tu moje oczekiwania były inne. Nie zostały spełnione, czego bardzo żałuję.

Tytuł:  My, dzieci z dworca ZOO
Tytuł oryginalny:
Wir Kinder vom Bahnhof Zoo
Gatunek:
Dramat
Rok:
2021
Język: Niemiecki
Dostępność: HBO Go
Czas: 1 Sezon, 8 odcinków, ok. 50 minut każdy


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *