Historia ludzkości na haju. Skandaliczne, ale prawdziwe spojrzenie na historię „pod wpływem” – Sam Kelly

Historia ludzkości na haju. Skandaliczne, ale prawdziwe spojrzenie na historię „pod wpływem” to tytuł, który odkąd go ujrzałam, zadziałał na mnie… ambiwalentnie. Klasyk. Już tłumaczę o co chodzi. Skandal, „pod wpływem”, haj – wiadomo, to moje tematy. Jak to widzę, od razu się ożywiam, zaciekawiam, chcę przeczytać. Niestety, jest też ta druga strona.

Historia. Nawet nie będę ukrywać, udawać, że jest inaczej: nie cierpię historii. Albo może powinnam powiedzieć: nienawidziłam historii, którą byłam katowana w szkole. I przypuszczam, że nie tylko ja. Niemniej lata edukacji skutecznie wpoiły mi, że historia to zło, nie należy tego tykać, bo można zasnąć, obudzić się i dostać jedynkę, bo się nie pamięta daty bitwy, której też się nie rozumie. Tak wyglądało moje doświadczenie. Ale kilka innych doświadczeń, o których opowiem później, sprawiło, że jednak zdecydowałam się po tę lekturę sięgnąć.

I dobrze zrobiłam, bo autor dał mi dokładnie to, czego potrzebowałam. I choć na początku miałam lekkie zawahanie, tak zostało ono rozwiane już we wstępie słowami:

„Historia nie musi być nudna i drętwa. Historia to coś więcej niż nazwiska i daty, a jej nauka nie powinna polegać na wkuwaniu na pamięć, kto i kiedy wygrał daną bitwę. Zawsze uważałem, że podręcznik do historii powinien być najbardziej fascynującą książką wszech czasów […]”

Po tym fragmencie już nie miałam najmniejszych wątpliwości co do wyboru lektury. Okazała się ona idealnym wyborem na dojazdy tramwajowe do gabinetu. Niedługie, około 10-cio stronicowe rozdziały. Napisana przystępnie, luźno, niekiedy zabawnie. Trafiła do mnie ta forma przekazu treści i poczucie humoru. I przywiodło mi to wspomnienie, mojego innego doświadczenia okołohistorycznego. Otóż była kiedyś seria „Strrraszna historia” z którą zetknęłam się w wieku kilku lat. Byłam zafascynowana procedurą mumifikowania itd. Wtedy uważałam, że historia jest czymś niesamowitym, nie mogłam doczekać się gdy pójdę do szkoły i w końcu będę mieć ten przedmiot. No i poszłam do szkoły. I czar prysł. Przestałam lubić historię. I teraz pojawia się Historia ludzkości na haju. i znów wznieca we mnie tę ciekawość i to uczucie sprzed lat.

Sam Kelly na łamach książki wyoutował się ze swoją diagnozą. Mówi o tym, że jest w spektrum i jak go coś zaciekawi, to wpada w to całym sobą. Także research jaki zrobił jest mega obszerny i dokładny, dzięki czemu my nie musimy się przekopywać przez masę książek, tylko mamy wszystko w pigułce, a dokładniej na 400 stronach książki.

Lecimy po kolei, od starożytności, przez średniowiecze, czasy wiktoriańskie, współczesność. Dowiadujemy się, że ewangelia św. Jana była pisana na haju, podobnie zresztą jak twórczość Szekspira czy Huxleya.

Mnogość substancji, sposobu zażywania czy okoliczności w jakich zaczęli (i skończyli) to tematy ciekawe nie tylko dla terapeutki uzależnień. Różne oblicza uzależnienia, ciekawe przekonania czy powody, to coś co zasługuje na uwagę. Totalnie wciągnęła mnie ta lektura.

Nie chcę tu za dużo spoilerować, bo uważam, że to coś co po prostu warto przeczytać i się dobrze bawić. Niemniej zdradzę jedną rzecz, która mnie rozśmieszyła, zaskoczyła, zszokowała… Otóż Zygmunt Freud, ojciec psychoanalizy uważał, że… „Psychoterapia nie może się obyć bez kokainy.” A dlaczego tak uważał, to już same musicie sobie doczytać!

Historia ludzkości na haju od wydawnictwa Insignis to miła odskocznia od fachowej literatury czy ciężkich powieści. Idealna na podróż czy wakacje. Zdecydowanie jest to książka, którą będę polecać. I polecam!

Tytuł: Historia ludzkości na haju. Skandaliczne, ale prawdziwe spojrzenie na historię „pod wpływem”
Autor:
Sam Kelly
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Insignis
Rok:
2025
Ilość stron:
400

Za książkę dziękuję :

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *